|
2007-08-25
Henry Ford (1863 - 1947), najwybitniejszy przedsiębiorca w
historii ludzkości nie był jedynym Amerykaninem dostrzegającym zagrożenia żydowskiej
ekspansji dla USA i całego cywilizowanego świata. Wprawdzie jego książka pt.
"Międzynarodowy Żyd" przedstawia te zagrożenia w sposób najobszerniejszy
i z największą liczbą konkretów lecz nie sposób pominąć znamiennej wypowiedzi
Benjamina Franklina (1706 - 1790), uważanego za jednego z pięciu "ojców
założycieli" Stanów Zjednoczonych Ameryki, współautora Deklaracji
Niepodległości i konstytucji tego kraju.
Jest to wypowiedź znamienna tym bardziej, że sformułowana została już w
pierwszych latach istnienia USA, a jej autor był nie tylko pierwszoplanowym
politykiem oraz wybitnym odkrywcą i wynalazcą z zakresu elektryczności (jego
wizerunek widnieje do dzisiaj na banknotach 100-dolarowych) ale także
masonem
wysokiego stopnia wtajemniczenia. Pozostając w środku wydarzeń kluczowych dla
początków późniejszego supermocarstwa, wiedział jak mało kto o żydowskich intrygach
i planach wobec USA. Oto z jakim apelem Benjamin Franklin zwrócił się do kierownictwa
młodego państwa około 230 lat temu:
"Panowie, mamy u nas przykrzejsze zagadnienie od zagadnienia rzymskiego:
jest nim żyd. W którym tylko kraju osiedlili się żydzi, zniżyli jego poziom
moralny, zburzyli jego standard kupiecki, szydzili z jego religii, podkopywali
ją. Stworzyli państwo w państwie.
Są oni wampirami - a wampiry nie żyją z wampirów. Nie potrafią oni nigdy
żyć i utrzymać się wśród samych siebie. Utrzymać się i żyć potrafią tylko wśród
chrześcijan i innych narodów, które nie należą do ich rasy.
Jeśli nie oddalą się oni z naszego kraju mocą naszej konstytucji, stanie
się pewne, że w przeciągu mniej aniżeli 200 lat, przybędą do nas w takiej masie,
że będą na czele dominowali i kraj pochłoną. zmienią formę rządzenia, za którą
my, Amerykanie, przelewaliśmy krew, oddawaliśmy życie i narażaliśmy na szwank
naszą wolność, a nasi potomkowie będą pracowali, aby przysporzyć im majątku,
gdy oni będą w swoich kantorach zacierali ręce. Przestrzegam was, panowie, że
jeśli na wszelkie czasy nie usuniecie żydów z waszego kraju, dzieci i potomkowie
wasi przeklinać was w grobie będą!"
Te ostrzeżenia zostały zlekceważone, a ekspansja Żydów do USA rosła tym
mocniej, im kraj ten stawał się - dzięki przedsiębiorczości i pracowitości białych
imigrantów z Europy (w tym Polaków, co mocno podkreśla w swojej książce Henry
Ford) - zamożniejszy i nowoczesny. Wymownie oddają to statystyki opublikowane
przez Komitet Żydów Amerykańskich (American Jewish Committee), a więc
instytucję w kwestiach żydowskich raczej wiarygodną.
W roku powstania Stanów Zjednoczonych Ameryki (1776) szacunkowa liczba Żydów
wynosiła od 1000 do 2500. Sto lat później (początki kapitalizmu) było ich już
około ćwierć miliona, a w 1920 roku - gdy gospodarka wolnorynkowa zaczęła przynosić
wymierne efekty - żydowscy buchalterzy skalkulowali liczbę swoich ziomków w
USA w granicach 3.300.000 - 3.604.580. W 2001 roku American Jewish Committee
ocenił liczbę Żydów w USA dokładnie na 6.155.000.
Stanowi to niespełna 2 proc. obywateli USA lecz w tym wypadku liczy się
nie ilość, a jakość. Ściślej zaś - ulokowanie i pozycja Żydów w kluczowych segmentach
każdego państwa; od finansów, poprzez administrację, oświatę, naukę i gospodarkę
aż do mediów.
Henry Ford w swojej książce pt. "Międzynarodowy Żyd" wykazał jednoznacznie,
iż decydująca pozycja Judejczyków w najważniejszych strukturach amerykańskiego
państwa nie jest bynajmniej wynikiem ich predyspozycji intelektualnych lecz
konspiracyjnej solidarności plemiennej nakazującej lokować "swoich"
wszędzie tam, gdzie jest dostęp do pieniędzy i świadomości gojów, czyli nie-Żydów.
Pierwszą z preferencji wymownie określa mało znany fakt, iż najokrutniejszą
z organizacji gospodarczych działających na terenie USA wbrew prawu była nie
mafia włoska lecz żydowska, a osławiony Al Capone to "mały pikuś"
przy żydowskim bandycie i zwyrodnialcu o personaliach Lansky vel Meyer.
Preferencję drugą, czyli docieranie do świadomości (czytaj: ogłupianie)
gojów uosabia wielki przemysł filmowy, absolutnie zdominowany przez Żydów. Dzięki
temu w ponad 400 filmach poświęconych tej nacji, wyprodukowanych w Hollywood
nie ma ani jednego, który pokazywałby żydostwo w złym świetle. Gwoli ścisłości
- dotyczy to także filmów o tematyce gangsterskiej.
Odnosząc się do przestróg Benjamina Franklina, nie sposób zbyć milczeniem
takiej kwestii jak wyjątkowa naiwność i podatność Amerykanów na żydowskie pranie
mózgów. Jego efektem jest nie tylko zgoda na finansowanie z kieszeni amerykańskich
podatników tworu o nazwie Izrael (roczne dotacje do tego geszeftu wynoszą 5
- 6 miliardów dolarów) ale także poświęcanie życia tysięcy młodych "ochotników"
w imię żydowskich interesów na Bliskim Wschodzie czy przyzwolenie na deprawowanie
amerykańskiego społeczeństwa przez żydowskie media. Ba, nawet lepiej poinformowani
(vide: Franklin) masoni stali się z czasem tępymi narzędziami w rękach Sanhedrynu,
realizując nakreślone przez Żydów cele z podziwu godnym zaangażowaniem. Dotyczy
to również absolutnej większości prezydentów USA, z Clintonem i dwoma Bushami
na czele.
Na zakończenie coś zamiast puenty; około 80 proc. Amerykanów płci męskiej
poddanych zostało zabiegowi obrzezania. Wśród nich nie brakuje wielu osób mieniących
się chrześcijanami wyznania rzymsko-katolickiego. Można zatem przyjąć założenie,
iż obecni obywatele USA cierpią także na nieodwracalne obrzezanie mózgów. A
to sprawia, że dzisiaj ethos amerykańskiej przedsiębiorczości, moralności i
praworządności stał się dawno przebrzmiałą legendą.
Żydzi już o tym wiedzą. Na usilnie lansowanych w hollywoodzkich filmach
Murzynach, Latynosach oraz narkomanach, pedałach i innych dewiantach dużych
pieniędzy zrobić się już nie da. Wszak nawet pasożytnicza jemioła czerpie życiodajne
soki tylko z drzewa zdrowego.
Stąd mocny żydowski kurs na kraje Europy środkowo-wschodniej, z Polską na
czele. Tu jeszcze nie brakuje durniów zauroczonych amerykańskim mitem o pucybucie,
który staje się milionerem. Można wykorzystać ich umiejętności, pracowitość
i gotowość na wszelkie wyrzeczenia. Zanim zorientują się co jest grane i kto
faktycznie zgarnął największe profity z ich krwawicy, będą zbyt starzy i zbyt
niedołężni, aby naprawić swój błąd. Pozostanie tylko wegetacja albo eutanazja.
Benjamin Franklin nie tylko odkrył mechanizm wyładowań atmosferycznych i
wynalazł piorunochron. Dał Amerykanom również patent na swoisty żydochron. Niestety,
nie skorzystali z jego geniuszu w tej materii. Dzisiaj są najbardziej zadłużonym
u żydowskich lichwiarzy i najbardziej ogłupiałym przez żydowską propagandę społeczeństwem
na świecie. Tracą zastawione hipotecznie domy, dają się zabijać w Iraku, Afganistanie
i na innych frontach wyznaczanych przez swoich żydowskich namiestników. Czy
naprawdę musimy iść śladem, jaki wytyczają ci biedni obrzezańcy?
Henryk Jezierski
|