Od pierwszego wrażenia

PRESIDENT HARRY II ASC
MERCEDES VITO 115 CDI FURGON
HYUNDAI SONATA 2.0 CRDI PREMIUM
MITSUBISHI FUSO CANTER 3C15
HONDA CIVIC 2.2i-CTDi EXECUTIVE
CHRYSLER 300 C 3.0 CRD V6 SEDAN
SUZUKI GRAND VITARA 1.6 106 KM 3 D
HONDA CIVIC 1.3 HYBRID MX
HYUNDAI ACCENT 1.4 97 KM TOP-LINE
RENAULT CLIO 1.4 16V 100 SL EXTREME
DACIA LOGAN MCV 1.6 16V LAUREATE
CHRYSLER VOYAGER 2.5 CRD LX
SUZUKI SWIFT 1.3 GLX
RENAULT SCENIC II 1.9 dCi 130 LUXE PRIVILEGE
DACIA LOGAN 1.5 dCi LAUREATE

Blaski i cienie samochodów używanych

RENAULT Laguna
PEUGEOT 405
OPEL Vectra
FIAT Punto
NISSAN MICRA

Na Giełdach

Subskrypcja

Szanowny Czytelniku!
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach na naszej stronie wpisz swój e-mail i kliknij OK

SZWABSKI STANDARD

2007-10-07

"Niech zwycięża lepszy". Ta święta zasada rywalizacji sportowej nakazująca docenić klasę przeciwnika bez względu na jego narodowość, rasę czy religię nie we wszystkich państwach stanowi rzecz oczywistą. W Europie najczęściej i w najbardziej drastycznej formie łamią ją... Niemcy, uchodzący w oczach wielu mentalnych "folksdojczów" (często nie tylko mentalnych) za kraj wysoko cywilizowany.

Dotychczas wydawało mi się, że ich prymitywne odruchy znajdują odzwierciedlenie wyłącznie w relacjach polsko-niemieckich, które wymowne oddaje stare przysłowie: "Jak świat światem, nigdy Niemiec nie będzie Polakowi bratem". Tutaj rzeczywiście przykładów jest aż nadto i to bez sięgania do lat 1914 czy 1939.

Trzymając się niwy sportowej wystarczy wspomnieć niedawny - dokładnie z 4 lutego 2007, a więc już w okresie unijnej "przyjaźni" - finał mistrzostw świata w piłce ręcznej między reprezentacjami Polski i Niemiec. Gwizdy, wrzaski i ordynarne gesty serwowane przez "cywilizowaną" widownię przy każdej akcji naszych piłkarzy usłyszało i zauważyło wielu kibiców. Tylko nieliczni jednak wychwycili, że pierwszym z hymnów odegranych w kolońskiej hali był hymn... niemiecki.

Co ciekawe, to ordynarne złamanie elementarnych powinności gospodarza względem gościa uszło także uwadze obecnego na meczu prezydenta RP, tak często podkreślającego - zapewne tylko na użytek naiwnej gawiedzi w kraju - że "warto być Polakiem".

Zakończone w sobotę, 29 września 2007 w Stuttgarcie kolarskie mistrzostwa świata (w zgodnej opinii obserwatorów przeprowadzone wręcz skandalicznie) przekonują, że szwabskie chamstwo daje o sobie znać nie tylko w relacjach polsko-niemieckich. Przez cały miniony tydzień gorąco kibicowałem i zaciskałem kciuki za znakomitego włoskiego kolarza Paolo Bettiniego, osamotnionego w walce nie z rywalami lecz... merem Stuttgartu Wolfgangiem Schusterem. Pan ów imprezę rangi mistrzostw świata pod względem organizacyjnym sprowadził do poziomu wyścigu dookoła trzepaka, koncentrując się niemal wyłącznie na próbie wyeliminowania ze stawki zawodników właśnie Bettiniego. Aktualny mistrz świata i zwycięzca wielu kolarskich klasyków był bowiem najgroźniejszym rywalem dla reprezentantów "gościnnych" gospodarzy.

Za pretekst posłużyła "walka z dopingiem" polegająca bynajmniej nie na rzetelnej kontroli antydopingowej (którą Bettini zawsze akceptował) lecz na zmuszaniu kolarzy do podpisywania oświadczeń, pozwalających zabierać im całoroczne zarobki, gdy jakakolwiek kontrola da wynik pozytywny. Czyli - nawet przypadek mógłby zadecydować o finansowym być albo nie być zawodowego sportowca i jego rodziny.

Paolo BettiniAmbitny Włoch ostatecznie postawił na swoim, a o jego pozasportowym zwycięstwie zdecydował sąd, który nie mógł znaleźć podstaw prawnych do uzasadnienia takiej formy ukarania Bettinigo. Jedna rzecz jednak wygrać w sądzie, inna - wygrać ze 197 konkurentami na 267-kilometrowej trasie pod tak wielkim obciążeniem psychicznym, w dodatku - zupełnie nie związanym z rywalizacją sportową.

Niemiecki cham w randze mera Stuttgartu i w tym wypadku nie doznał satysfakcji. Paolo Bettini w pięknym stylu finiszował jako pierwszy i po raz trzeci stanął na najwyższym podium mistrzostw świata. Ba, przejeżdżając linię mety oddał symboliczne lecz jakże wymowne "strzały" w kierunku swoich niemieckich adwersarzy. Żal tylko, że późniejsze łzy Bettiniego były łzami nie szczęścia lecz mieszaniny rozżalenia i wściekłości na myśl o upokorzeniach, jakie spotkały go w kraju uchodzącym za cywilizowany.

Pocieszające w tym wszystkim jest to, że teutońska buta, prymitywizm i dążenie do celu najbardziej perfidnymi metodami przegrały z samotną walką dzielnego kolarza. Nie taki zatem "Dojczland" wielki, silny, kulturalny i niezwyciężony jak go malują współcześni folksdojcze z III/IV RP.

Henryk Jezierski

MOTO-kronika
NIEZALEŻNE WARSZTATY WALCZĄ O PRZETRWANIE
GDYNIA BOGATSZA O SALON MAZDY
DZIĘKUJEMY ZA ŻYCZENIA!
WIGILIJNE SPOTKANIE INŻYNIERÓW
LAURY DLA TOYOTY
INTELIGENTNY SYSTEM RATUNKOWY
ATLANTYCKI CZAS K. HOŁOWCZYCA
SUPER-MAN POD WAWELEM
PROFI-FIATY NA CZELE
WIELKI TERMINAL W GDAŃSKU
GDAŃSKI FINAŁ YETD 2007
NA WYSOKI POŁYSK
PIKNIK POD TRÓJRAMIENNĄ GWIAZDĄ
AUTOBUSY DLA WARSZAWY
CIĘŻARÓWKĄ PO TROFEA
Publicystyka
LUCYFERYCZNA "GOLGOTA BESKIDÓW"
ŻYDO-TURECKIE LUDOBÓJSTWO NA ORMIANACH
NA KAŻDY TEMAT
3/4 RP: RZECZPOSPOLITA POLSKA CZY REPUBLIKA PRZYBŁĘDÓW?
NOWY PORZĄDEK ŚWIATA

MOTO, 80-032 Gdańsk, ul. Gościnna 8b, tel./fax (+48 58) 303 29 35, GSM (+48) 601 611 727, e-mail: moto@moto.gda.pl
Konto: MOTO, PKO BP nr 50 10205558 1111117907500146