|
2008-01-15
Jednym z istotnych powodów dużej liczby śmiertelnych wypadków na polskich drogach
jest brak szybkiej i fachowej pomocy udzielanej ich ofiarom. Poszkodowani często
tracą życie tylko dlatego, że czas między zdarzeniem, a przyjazdem karetki pogotowia
czy wozu strażackiego był zbyt długi.
Statystyki
są pod tym względem jednoznaczne w swojej wymowie. Z liczbą 46.932 wypadków
do jakich doszło u nas w 2006 roku nieco przewyższamy Austrię (42.657). Niestety,
te analogie kończą się natychmiast gdy zestawimy liczby ofiar śmiertelnych
odpowiednio 5.243 i... 878, czyli w proporcjach jak 6:1. Co gorsze, na miejscu
wypadku zmarło u nas 3.666 osób, natomiast aż 1.577 później, w znacznej mierze
wskutek powikłań będących konsekwencją niewłaściwej akcji ratunkowej lub zbyt
późnej interwencji lekarskiej.
Przykładów takich tragedii jest wiele, a jeden z bardziej drastycznych dotyczy
młodej kobiety (patrz zdjęcie górne), uwięzionej w swoim samochodzie po wypadku
na Trasie Toruńskiej w Warszawie, spowodowanym przez drogowego szaleńca. Świadkowie
zdarzenia próbowali wydostać poszkodowaną ze staranowanego auta. Niestety, robili
to tak nieumiejętnie, że doszło do zapalenia się samochodu i jego właścicielka
spłonęła żywcem na ich oczach...
O
tej i innych konsekwencjach spóźnionego bądź nieumiejętnego udzielania pomocy
mówił podczas oficjalnej prezentacji Inteligentnego Systemu Ratunkowego
(ISR), przeprowadzonej w środę, 12 grudnia 2007, mł. inspektor mgr inż. Wojciech
Piaseczny (na zdjęciu z prawej), ekspert Wydziału Ruchu Drogowego Komendy
Stołecznej Policji.
ISR to innowacyjny system oparty na urządzeniach GPS, pozwalających precyzyjnie
lokalizować samochód, który uległ wypadkowi oraz błyskawicznie powiadamiać służby
ratownicze. Zgłoszenie sytuacji awaryjnej w systemie realizowane jest automatycznie,
wskutek wyzwolenia znajdujących się w pojeździe czujników wykrywających wystąpienie
wypadku. Informacja z pojazdu przesyłana jest dzięki usługom sieci GSM Orange,
zapewniającej niemal nieograniczony zasięg, do stale funkcjonującego Centrum
Monitoringu Securitas.
Dyżurujący operatorzy otrzymują natychmiast sygnał alarmu, zawierający informacje
o czasie i miejscu wypadku (wyjątkowo precyzyjnym, dzięki użyciu w systemie
najsprawniejszych, pracujących w technologii SiRF III, odbiorników GPS), opis
alarmującego pojazdu oraz dane jego użytkownika, umożliwiające zweryfikowanie
zdarzenia i rozpoczęcie odpowiednich czynności, w tym powiadomienie właściwych
służb ratowniczych i organizację pomocy.
Zasadnicze
cechy techniczne ISR to:
- określanie lokalizacji (pozycji geograficznej) z maksymalnym błędem nie przekraczającym
10 m;
- detekcja i przekaz informacji o zaistnieniu przeciążeń wskazujących na zaistnienie
wypadku drogowego;
- rejestracja i zdalna sygnalizacja zaniku zasilania głównego;
- natychmiastowy przekaz danych w chwili zaistnienia zdarzenia.
Inicjatorem powołania do życia Inteligentnego Systemu Ratunkowego jest Witold
Rogalski (na zdjęciu), prezes Subaru Import Polska.
Do swojej idei zjednał on kilku poważnych partnerów; przedsiębiorstwo innowacyjno-wdrożeniowe
Keratronik wyspecjalizowane m.in. w transmisji danych GPRS,
firmę Siemens Wireless Module produkującą moduły i terminale
GSM, Polską Telefonię Komórkową Centertel (operatora cyfrowej
sieci telefonii komórkowej Orange), firmę Securitas
Alert Services monitorującą systemy alarmowe oraz Grupę Allianz,
potentata na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych.
Tak doborowe towarzystwo gwarantuje powodzenie i odpowiedni poziom unikalnego
przedsięwzięcia. Jego rozpowszechnienie i tym samym zapewnienie niższych
kosztów montażu oraz eksploatacji ISR dla potencjalnych użytkowników, wymaga
jednak zainteresowania ze strony innych firm, zwłaszcza importerów samochodów.
Naśladownictwo wydaje się zatem więcej niż wskazane.
Tekst i zdjęcia:
H. Jez.
|