|
2009-03-16
Pod hasłem "Zadyma wokół samochodu" odbyła się w poniedziałek,
9 marca 2009 gdańska parada zorganizowana przez Koalicję na Rzecz Prawa do
Naprawy. Skromna lecz zauważalna grupa demonstrantów, wyposażona m.in. w
transparenty, megafony i "eksponat" w postaci używanego Fiata
pokonała trasę od Zielonej Bramy do Urzędu Wojewódzkiego informując przechodniów
i zmotoryzowanych o poważnych konsekwencjach, jakie niesie ewentualne zaniechanie
prac nad przedłużeniem rozporządzenia GVO, które do maja 2010 roku gwarantuje
wszystkim podmiotom rynku motoryzacyjnego - w tym niezależnym warsztatom - wolny
dostęp do informacji technicznej, urządzeń i części zamiennych. Bez utrzymania
powyższego uregulowania zmotoryzowani będą skazani na monopolistyczne praktyki
producentów samochodów, żywotnie zainteresowanych aby wyeliminować lub przynajmniej
ograniczyć do minimum konkurencję w świadczeniu usług naprawczych.


Wyczerpująco
tłumaczył to przybyłym pod Zielona Bramę dziennikarzom trójmiejskich mediów
Alfred Franke (na zdjęciu), prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i
Producentów Części Motoryzacyjnych, zarazem koordynator Europejskiej
Kampanii na rzecz Prawa do Naprawy w Polsce. Dla znacznej części żurnalistów
zaskoczeniem była informacja, iż części samochodowe oferowane przez niezależne
warsztaty pochodzą z tego samego źródła, co części dostępne w autoryzowanych
serwisach, a jedynym wyróżnikiem tych ostatnich jest
opakowanie z logo danej
marki oraz znacznie wyższa, nawet o 60 proc., cena.
Wprawdzie na temat GVO pisaliśmy obszernie ponad rok temu w publikacji pt.
"Gra interesów" (patrz http://www.moto.gda.pl/strona.htm?id=676)
lecz warto jeszcze raz przypomnieć, że wygaśnięcie w maju przyszłego roku obowiązujących
dotychczas uregulowań prawnych spowoduje m.in.:
- brak dostępu do danych technicznych dla około 28 tysięcy firm działających
na niezależnym rynku motoryzacyjnym, a w dalszej konsekwencji ich zamykanie
lub znaczne ograniczenia inwestycyjne,
- wyeliminowanie z rynku wielu producentów oraz dystrybutorów części zamiennych,
- ograniczenie wolności wyboru dla kierowców, którzy nie będą mogli swobodnie
decydować, gdzie chcą naprawiać swoje samochody.
- monopolizację rynku przez koncerny samochodowe, z jednoczesnym wzrostem cen
części o co najmniej 60 proc.,
- utratę nawet 200 tys. miejsc pracy na niezależnym rynku motoryzacyjnym w Polsce.
Poza Gdańskiem miejscem podobnych happeningów w obronie GVO była Warszawa i
Kraków.
Tekst i zdjęcia:
H. Jez.
|