|
2009-06-18
Po prostu - serce rośnie... Jeszcze trochę, a 75-stronicowe obwieszczenie
o wynikach wyborów EU-nuchów stanie się absolutnym liderem na mojej prywatnej
liście najczęściej i najdokładniej czytanych lektur. Dokument Państwowej
Komisji Wyborczej przewracam na wszystkie strony, co rusz sięgam do danych
wyjątkowo skrzętnie pomijanych przez wszystkie mendy medialne, wyszukuję wyniki
uzyskane przez koszerne "gwiazdy" i coraz bardziej chce mi się, w
ślad za niejaką Joanną Szczepkowską - choć to komediantka, w dodatku
ograniczona nad wyraz - powiedzieć: "Proszę państwa, 7 czerwca 2009
roku w naszym kraju skończyła się żydokomuna". No, powiedzmy precyzyjniej
- skończyła się w swoim najbardziej plugawym wcieleniu, wymyślonym przez chazarską
hołotę wyznania talmudycznego i wyrażonym w przekonaniu jednego z PiS-owskich
aparatczików (J. Kurski), że "ciemny lud wszystko kupi".
Otóż, zdecydowanie nie kupił, stając się zarazem sprawcą największego obywatelskiego
protestu od sierpnia 1980 roku. Znaczenie kompromitującej dla samozwańczych
"elit", niespełna 25-procentowej frekwencji podczas ostatnich wyborów
(trzecie miejsce od końca w całym eurokołchozie!), trudno przecenić. Aż 3/4
obywateli olało 3/4 RP! To już nie policzek ale solidny kopniak wymierzony
żydokomunie przez Polaków coraz bardziej świadomych tego, co obcy namiestnicy
zrobili naszemu krajowi i co jeszcze zrobić zamierzają.
Na cztery dni przed brukselskimi gonitwami, w felietonie pt. "Nie
głosuję, bo nie kolaboruję" (patrz: http://www.jezierski.pl/strona.htm?id=778)
wyraziłem życzenie następującej treści:
"... Mimo wszystko, jestem optymistą i zakładam wariant z frekwencją
poniżej 25 proc. Prognoza ryzykowna wprawdzie, zakładająca karygodny brak zdyscyplinowania
nawet w środowiskach mniejszości narodowych i innych (np. seksualnych) lecz
znam trochę przykładów świadczących, że wraz z pogorszeniem się w ostatnim pięcioleciu
sytuacji materialnej Polaków, po kieszeni dostały również "jemioły"
pasożytujące na efektach naszej pracy. Mogą zatem odreagować w sposób bezpieczny,
a przy tym nie zmuszający do wysiłku - "olewając" niedzielne wybory...".
Słowo stało się ciałem... Faktyczna frekwencja wyniosła poniżej 25 proc.,
dokładnie 24,53 proc. O tym, że nie była to bynajmniej prognoza łatwa
do założenia świadczy charakter i forma zmasowanego szturmu propagandowego polskojęzycznych
mediów na umysły odbiorców, realizowanego nawet w dniu wyborów. Do tej akcji
zgodnie włączyły się wszystkie medialne organy żydokomuny, lokalnych nie wyłączając.
Za wymowny przykład niech posłuży tutaj wydawana w Gdańsku, niemiecka gazeta
o nazwie "Polska Dziennik Bałtycki". W piątek, 5 czerwca 2009
czołowa agitatorka tej gadzinówki, niejaka Barbara Szczepuła, Żydówka
udająca Polkę równie udanie jak blondynkę, popełniła tzw. komentarz otwierający
- najważniejszy na stronie - w którym kwestię uzyskania maksymalnej frekwencji
w zbliżających się wyborach EU-nuchów uznała wręcz za swój punkt honoru. Obok
specjalnie wybitych haseł typu "Ludzie, obudźcie się", autorka
z iście bolszewickim zaangażowaniem raczyła wysmażyć końcowy apel-instrukcję
treści następującej:
"... Skrzyknąć się, rozesłać kilka SMS-ów, wysłać kilka e-maili,
zachęcić żony i mężów, córki i synów, koleżanki i kolegów, zawieźć babcie, ciocię
i sąsiada do lokalu wyborczego. Może uda się powtórzyć frekwencję z 1989 roku,
gdy poszło do urn 62 proc. Polaków. - Nie śpij, bo cię przegłosują - takie wtedy
było hasło. Nadal jest aktualne."
Moje życzenie spełniło się w 100 proc. gdy tymczasem agitatorka "PDB"
przeholowała ponad... 2,5-krotnie. To już nie pomyłka. To całkowita kompromitacja.
Podobnie zresztą, jak wyborczy wynik absolutnego faworyta B. Szczepuły, żydowskiego
aferała o personaliach Janusz Lewandowski. Owszem, 107 tys. zyskanych
głosów brzmi ładnie. Wystarczy jednak zestawić je z liczbą uprawnionych do głosowania
i wyjdzie zupełnie coś innego - nieco ponad 6 proc. potencjalnego elektoratu.
Taki wynik w województwie pomorskim to wręcz kompromitacja. Pamiętajmy bowiem,
że właśnie tutaj mamy do czynienia ze szczególnie wysoką nadreprezentacją sowieckich
Żydów i Litwinów (tzw. repatrianci), Ukraińców ("Akcja Wisła") oraz
Niemców (przedwojenni autochtoni i pozostałości po - liczonym na ok. 1 mln osób
- germanizowaniu terenów Polski w czasie II wojny światowej). Przy okazji -
szefem Einwandererzentrale Łódź, nadzorującej wspomniane germanizowanie
był gen. SS, Werner Lorenz, teść założyciela koncernu... Axel Springer,
kontrolującego znaczną część mediów w 3/4 RP, tak mocno zachęcających do czynnego
uczestnictwa w spektaklach reżyserowanych przez ideowych spadkobierców III Rzeszy.
Marny, 6-procentowy wynik Lewandowskiego (pamiętajmy, że rzecz dotyczy nie
tylko dotychczasowego europosła ale także chwalonego pod talmudyczne niebiosa
eks-komisarza UE) potwierdza moją tezę o znaczącym zignorowaniu wyborów z 7
czerwca br. także przez mniejszości. Taka tendencja będzie zresztą pogłębiać
się w miarę wzrostu naszego uzależnienia od Brukseli. Żydzi z terenów RP już
teraz widzą, że najbardziej intratne geszefty oparte na wykorzystywaniu Polaków
przejmują bardziej faworyzowani Żydzi z Niemiec, Izraela, USA i innych krajów
starej Unii. Z kolei do głów zafascynowanych "Zachodem" przedstawicieli
innych mniejszości etnicznych coraz częściej dociera świadomość, że prawo do
swobodnego podróżowania po Europie zda się psu na budę, gdy w domowym budżecie
brakuje pieniędzy choćby na odwiedzenie krewnych z drugiego krańca Polski. Ba,
nawet rodzime pedalstwo ma podstawy czuć się zawiedzione. Cóż bowiem po rosnącej
i zagwarantowanej prawem akceptacji dla zboczeń seksualnych, skoro dostęp do
najlepszych (czytaj: najmłodszych) "partnerów" mają głównie homoseksualiści
zachodni - zamożniejsi, więc bardziej atrakcyjni.
Nieprzypadkowo tak wiele uwagi poświęcam rzeczywistym, procentowym wskaźnikom
określającym wyniki czerwcowych wyborów. Zadałem sobie trochę trudu, aby obszerny
komunikat PKW przetworzyć na fakty jednoznacznie oddające skalę pogromu, jakiego
na żydokomunistycznych frakcjach (kahałach) dokonali obywatele. I nie dziwię
się, że medialne i polityczne "ikony" jak ognia unikają sięgania do
podobnych statystyk. A jeśli już to z komentarzem, jakiego nie powstydziłby
się Joseph Goebbels i Ławrientij Beria, mistrzowie żydokomunistycznej
propagandy.
Ot, choćby interpretacja fatalnej frekwencji wyborczej. Robiący za dziennikarza
Żyd Tomasz Wróblewski (kiedyś "Newsweek", teraz "Rzeczpospolita")
stwierdził w radiowej dyskusji, że do wyborów nie poszli obywatele najbardziej...
zadowoleni z przynależności do UE, obecnych rządów i sytuacji w kraju. Ten karkołomny,
a nawet kretyński wniosek ochoczo podchwycił szef PSL, poseł i wicepremier
Waldemar Pawlak, dowodząc zarazem swojej usilnej pracy nad uzyskaniem
miana wiejskiego głupka lub - jak kto woli - głupka z Wiejskiej.
Gdybym np. ja był zadowolony z przyspawania Polski do unijnego kołchozu
oraz poczynań rządzącej koalicji PO-PSL, wówczas popędziłbym do urny
jak na skrzydłach i bez zachęcania. Wszak podczas przedwyborczej kampanii PiS,
SLD-PP i "Libertas" na pewno nie zakładały swojej przegranej.
Tym bardziej, że życzliwość TVP dla ostatniego z wymienionych komitetów
była bardzo daleko posunięta. Nic wówczas nie było pewne, a i zaskakujący wynik
LPR podczas poprzednich wyborów dawał sporo do myślenia. Tłumaczenie
niskiej frekwencji ogólnym zadowoleniem jest w takim kontekście li tylko projekcją
chorej wyobraźni.
Zwłaszcza, że głosów rzeczywiście oddanych na zarejestrowanych kandydatów
było jeszcze mniej niż 24,53 proc. Po odliczeniu nieważnych kart do głosowania
(5.040), a przede wszystkim - nieważnych głosów (aż 132.533!),
okazuje się, że obowiązujący proceder wyboru pięćdziesięciu EU-nuchów zaakceptowało
jedynie 24,01 proc. uprawnionych obywateli.
Samozwańczym elitom RP powodów do optymizmu nie dają również wyniki uzyskane
przez partie jednoznacznie prounijne. Zdecydowanie liderująca w tym wyścigu
PO może poszczycić się zagarnięciem ledwie 10,7 proc. potencjalnego elektoratu.
Dalej jest tylko gorzej: PiS - 6,6 proc., SLD-UP - 2,97 proc., PSL - 1,69 proc.,
"Centrolewica" - 0,59 proc., Polska Partia Pracy - 0,17
proc., Polska Partia Socjalistyczna (absolutne dno w rankingu) - 0,004
proc.!
W podobnym duchu należy oceniać wyniki uzyskane przez poszczególnych kandydatów.
Koszerne media uparcie lansują zwycięstwo w tym rankingu Jerzego Buzka.
To ordynarny kant, dający się wytłumaczyć tylko promocją kandydatury tegoż do
funkcji przewodniczącego PE, czyli gońca przynoszącego pod głosowanie dekretów
spreparowanych wcześniej przez unijnych komisarzy. Podrzędna ranga tej funkcji
oraz fakt, że Buzek jako protestancki heretyk Żydom nie podskoczy, a ponadto
ma wsparcie Żydówki Angeli Merkel (deklarującej zresztą takie samo wyznanie),
czyni tę kandydaturę niemal pewną. Dlaczego zatem liderzy PO i ich medialne
narzędzia uciekają się do prymitywnych manipulacji?
Otóż dlatego, że faktycznym zwycięzcą czerwcowych wyborów została... Danuta
Hubner. Pod względem liczby uzyskanych głosów była wprawdzie trzecia lecz
elementarna rzetelność statystyczna nakazuje uwzględniać liczbę głosów możliwych
do uzyskania. Pod tym względem Śląsk (gdzie wygrał Buzek) czy Małopolska (w
której zwyciężył Zbigniew Ziobro) były okręgami znacznie większymi niż
Warszawa z przyległościami, gdzie startowała Hubner. W stołecznym żydogrodzie,
zdominowanym dodatkowo przez kahał sowiecki, córka UB-eckiego oprawcy (Ryszard
Młynarski) otrzymała 14,51 proc. możliwych głosów. Tym wynikiem Hubner bije
na głowę zarówno Buzka (10,47 proc.) jak i Lewandowskiego (6,16 proc.) z którym
niedawno przegrała wyścig do kandydatury na intratną posadę komisarza UE. Dla,
podającej się za liberalną i zdecydowanie antykomunistyczną, Platformy taka
- jak ją określił Tusk - "heroina" to wyjątkowo niewygodna wizytówka.
Inna rzecz, że wykorzystana w tak bezwzględny sposób Hubner może niebawem odpłacić
swojemu nowemu pryncypałowi pięknym za nadobne. Ubeckie tradycje rodzinne (poza
ojcem w tej zbrodniczej instytucji pracował też dziadek europosłanki) może i
nie zobowiązują lecz trudno też wykluczyć sytuację, gdy geny odezwą się ze zdwojoną
siłą...
A propos danych zawartych w cytowanym rankingu... Gorąco polecam sprawdzenie,
jakim odsetkiem uzyskanych głosów mogą wykazać się osoby najczęściej obecne
w polskojęzycznych mediach (ich nazwiska wyróżniłem tłustym drukiem). Proszę
przyjrzeć się zwłaszcza wynikom dwóch koczowników z najbliższego otoczenia Kaczyńskich
- Michała Kamińskiego i Adama Bielana, zarazem głównych architektów
kampanii PiS oraz anatgonistów Zbigniewa Ziobry. Zwracam również uwagę na zamykającego
listę kandydata PiS z Małopolski, który z liczbą 5.610 głosów miał wprawdzie
tylko 0,15 proc. (!) poparcia w tamtejszym potencjalnym elektoracie lecz skorzystał
z dobrodziejstwa tzw. metody d'Hondta obowiązującej w systemie wyborczym RP
i faworyzującej największe partie.
Dobrze zatem się stało, że ta sama metoda - tak chwalona przez wszystkie
frakcje żydokomuny - tym razem pogrzebała szanse jej wielu liderów. Mimo intensywnego
propagowania przez koszerne media i uzyskania wyników nawet dziesięciokrotnie
wyższych od wspomnianego kandydata PiS, gorycz porażki musiały przełknąć takie
- najczęściej sześcioramienne - gwiazdy jak Marek Borowski, Dariusz
Rosati, Magdalena Środa, Tomasz Nałęcz, Izabela Sierakowska
i Janusz Onyszkiewicz (wszyscy "Centrolewica"), Jolanta
Szymanek-Deresz, Tadeusz Iwiński i Longin Pastusiak (SLD-UP),
Marian Krzaklewski, Konstanty Miodowicz i Jan Kozłowski
(PO), Stanisław Żelichowski, Janusz Piechociński i Eugeniusz
Kłopotek (PSL) oraz Hanna Foltyn-Kubicka, Elżbieta Jakubiak
i Jolanta Szczypińska (PiS). Chciałoby się powiedzieć: "Nosił wilk
razy kilka, ponieśli i wilka".
Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że wśród wielkich przegranych wyborów
z 7 czerwca br. (PiS, PSL, SLD-UP i "Libertas") zdecydowana palma
pierwszeństwa należy się partii Kaczyńskich. Ta ocena wynika nie ze skromnej
liczby uzyskanych mandatów - aż o 10 mniejszej od wyniku PO - lecz z mojego
pełnego przekonania, iż nawet ów kiepski wynik nie byłby możliwy do osiągnięcia,
gdyby nie wsparcie elektoratu sprytnie zmanipulowanego przez media dyr. Tadeusza
Rydzyka, a ściślej - Jerzego R. Nowaka, preparującego w tychże mediach
swoiste instrukcje wyborcze, z wyraźnym wskazaniem na PiS-owskich reprezentantów
nacji koczowniczej, akurat jemu szczególnie bliskiej.
Bez zdyscyplinowanych, polskich słuchaczy toruńskiej rozgłośni -
włącznie z moją matką i bratem, który dla świętego spokoju w domu zagłosował
tak samo - wynik PiS mógłby okazać się nawet dwukrotnie niższy. A to oznaczało
by nie tylko śladową obecność podwładnych Kaczyńskiego w Brukseli (co akurat
jest mi obojętne), ale także frekwencję w granicach 20 proc., czyli jeszcze
bardziej powiększającą kaca namiestników RP.
Co się odwlecze, to nie uciecze... Argument wyborców PiS, odwołujący się
do przekonania, że w Brukseli ich kandydaci będą mniej podatni na instrukcje
wodza padł wyjątkowo szybko. Wystarczyło popatrzeć, jak skutecznie przywołany
do porządku został Zbigniew Ziobro. Cóż z tego, że uzyskał najlepszy wynik spośród
kandydatów swojej partii, skoro dla J. Kaczyńskiego nadal pozostaje posłem czwartorzędnym?
Na dalsze dowody "niezależności" PiS-owskich wybrańców i ich myślenia
kategoriami interesów polskich poczekamy do pierwszych głosowań w Brukseli.
Na żadne miłe niespodzianki w tym względzie nie liczę lecz ich czyny postaram
się skrupulatnie odnotować i upublicznić.
Przyda się jak znalazł w dyskusji z naiwnymi, którzy jeszcze wierzą, że
PiS to jedyna partia dbająca o interes Polski i Polaków. Oby starczyło czasu
na przetarcie oczu w tym względzie. Wybory prezydenckie, samorządowe i parlamentarne
już niebawem. A tych nie można zignorować, gdyż stwarzają jedną z ostatnich
szans skutecznego wyrażenia swojej woli w 3/4 RP. Tu patriotycznym obowiązkiem
będzie nie tylko udział w głosowaniu ale także - co polecam szczególnej uwadze
rodaków z predyspozycjami do pracy na rzecz dobra wspólnego - skorzystanie z
biernego prawa wyborczego i stawienie czoła kahalnym faworytom na listach kandydatów.
Choćby na poziomie gminy. Po to głównie, by nie została gminą zawłaszczoną przez
mniejszości.
Henryk Jezierski
Gdańsk
(17 czerwca 2009)
P.S.
Nie byłem również w błędzie przewidując przed wyborami EU-nuchów, że niska frekwencja
będzie dla kahalnych namiestników RP kluczową przeszkodą w uzyskaniu prestiżu
i oczekiwanej pozycji na brukselskich salonach. Oto w czwartek, 18 czerwca br.
dowiadzieliśmy się, iż frekwencyjny argument wykorzystany został przez premiera
Silvio Berlusconiego w jego staraniach o powierzenie funkcji szefa PE
nie Buzkowi lecz Włochowi Mario Mauro. Zaręczam, że to dopiero
początek w ustawianiu "naszych" koczowników na stosownym, oczywiście
najniższym, stopniu unijnej hierarchii. Coś jakby rola "kapo" w obozie
koncentracyjnym. Trochę wyżej od pilnowanych, lecz ciągle daleko do zarządców...
H. Jez.
WYBORY DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO 2009 W RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ:
Liczba wyborców uprawnionych do głosowania - 30.565.272
Liczba wyborców, którym wydano karty do głosowania - 7.505.261
Liczba kart nieważnych - 5.040
Liczba kart ważnych (interpretowana jako frekwencja wyborcza) - 7.497.296
(24,53 %)
Liczba głosów nieważnych - 132.533 (1,77 % ogólnej liczby głosów)
Liczba głosów ważnych - 7.364.763 (24,10 % uprawnionych do głosowania).
WYBRANI DO PE WEDŁUG PROCENTOWEGO WSKAŹNIKA UZYSKANYCH GŁOSÓW NA OGÓLNĄ
LICZBĘ UPRAWNIONYCH DO GŁOSOWANIA W DANYM OKRĘGU:
(pozycja, personalia, komitet wyborczy, numer okręgu, województwo, wskaźnik
procentowy, liczba uzyskanych głosów)
1. HÜBNER Danuta Maria, PO, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 14,51 % (311.018)
2. BUZEK Jerzy Karol, PO, 11, śląskie - 10,47% (393.117)
3. ZIOBRO Zbigniew, PiS, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 9,29 % (335.933)
4. LEWANDOWSKI Janusz Antoni, PO, 1, pomorskie - 6,16 % (107.529)
5. SARYUSZ-WOLSKI Jacek Emil, PO, 6, łódzkie - 6,03 % (125.111)
6. PROTASIEWICZ Jacek, PO, 12, dolnośląskie i opolskie - 5,20 % (164.898)
7. PORĘBA Tomasz Piotr, PiS, 9, podkarpackie - 5,09 % (85.475)
8. ZWIEFKA Tadeusz Antoni, PO, 2, kujawsko-pomorskie - 5,02 % (82.794)
9. NITRAS Sławomir Witold, PO, 13, lubuskie i zachodniopomorskie - 4,95 %
(107.413)
10. PIOTROWSKI Mirosław Mariusz, PiS, 8, lubelskie - 4,84 % (84.904)
11. KACZMAREK Filip Andrzej, PO, 7, wielkopolskie - 4,77 % (127.963)
12. GRÄFIN VON THUN UND HOHENSTEIN Róża Maria, PO, 10, małopolskie i świętokrzyskie
- 4,24 % (153.966)
12. WAŁĘSA Jarosław Leszek, PO, 1, pomorskie - 4,24 % (73.968)
14. ZEMKE Janusz Władysław, SLD-UP, 2, kujawsko-pomorskie - 4,23 % (69.776)
15. KAMIŃSKI Michał Tomasz, PiS, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 4,14 %
(88.791)
16. ŁUKACIJEWSKA Elżbieta Katarzyna, PO, 9, podkarpackie - 3,57 % (60.011)
17. OLEJNICZAK Wojciech Michał, SLD-UP, 4, Warszawa i powiaty przyległe -
3,40 % (72.854)
18. LIBERADZKI Bogusław Marian, SLD-UP, 13, lubuskie i zachodniopomorskie -
3,21 % (69.909)
19. LISEK Krzysztof, PO, 3, podlaskie i warmińsko-mazurskie - 3,17 % (66.685)
20. BIELAN Adam Jerzy, PiS, 5, mazowieckie bez Warszawy i powiatów przyległych
- 3,05 % (61.305)
21. MIGALSKI Marek Henryk, PiS, 11, śląskie - 3,01 % (112.881)
22. KURSKI Jacek Olgierd, PiS, 3, podlaskie i warmińsko-mazurskie - 2,99 % (62.929)
23. WOJCIECHOWSKI Janusz, PiS, 6, łódzkie - 2,72 % (56.292)
24. KOLARSKA - BOBIŃSKA Lena Barbara, PO, 8, lubelskie - 2,70 % (47.339)
25. KALINOWSKI Jarosław, PSL, 5, mazowieckie bez Warszawy i powiatów przyległych
- 2,54 % (51.014)
26. JĘDRZEJEWSKA Sidonia Elżbieta, PO, 7, wielkopolskie - 2,42 % (64.944)
26. SIWIEC Marek Maciej, SLD-UP, 7, wielkopolskie - 2,42 % (64.976)
28. ZALEWSKI Paweł Ksawery, PO, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 2,40 % (51.529)
29. CYMAŃSKI Tadeusz, PiS, 1, pomorskie - 2,38 % (41.521)
30. HIBNER Jolanta Emilia, PO, 5, mazowieckie bez Warszawy i powiatów przyległych
- 2,26 % (45.417)
31. GERINGER DE OEDENBERG Lidia Joanna, SLD-UP, 12, dolnośląskie i opolskie
- 2,07 % (65.693)
32. LEGUTKO Ryszard Antoni, PiS, 12, dolnośląskie i opolskie - 2,04 % (64.743)
33. SZYMAŃSKI Konrad Krzysztof, PiS, 7, wielkopolskie - 1,99 % (53.364)
34. JAZŁOWIECKA Danuta, PO, 12, dolnośląskie i opolskie - 1,97 % (62.329)
35. GRÓBARCZYK Marek Józef, PiS, 13, lubuskie i zachodniopomorskie - 1,91 %
(41.409)
36. GIEREK Adam, SLD-UP, 11, śląskie - 1,84 % (69.014)
37. CZARNECKI Richard Henry, PiS, 2, kujawsko-pomorskie - 1,64 % (27.106)
38. SKRZYDLEWSKA Joanna Katarzyna, PO, 6, łódzkie - 1,56 % (32.356)
39. SONIK Bogusław Andrzej, PO, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 1,44 % (52.329)
40. OLBRYCHT Jan Marian, PO, 11, śląskie - 1,26 % (47.470)
41. SENYSZYN Joanna, SLD-UP, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 1,20 % (43.661)
42. ZASADA Artur Jarosław, PO, 13, lubuskie i zachodniopomorskie - 1,19 % (25.875)
43. TRZASKOWSKI Rafał Kazimierz, PO, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 1,17
% (25.178)
44. BORYS Piotr, PO, 12, dolnośląskie i opolskie - 1,12 % (35.504)
45. HANDZLIK Małgorzata Maria, PO, 11, śląskie - 1,11 % (41.697)
46. GRZYB Andrzej Marian, PSL, 7, wielkopolskie - 1,06 % (28.546)
47. SIEKIERSKI Czesław Adam, PSL, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 0,92 %
(33 559)
48. KOWAL Paweł Robert, PiS, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 0,51 % (18.614)
49. MARCINKIEWICZ Bogdan Kazimierz, PO, 11, śląskie - 0,28 % (10.481)
50. WŁOSOWICZ Jacek Władysław, PiS, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 0,15
% (5.610)
WYBRANI DO PE WEDŁUG PROCENTOWEGO WSKAŹNIKA UZYSKANYCH GŁOSÓW NA OGÓLNĄ
LICZBĘ UPRAWNIONYCH DO GŁOSOWANIA W DANYM OKRĘGU Z PODZIAŁEM NA PARTIE:
(pozycja, personalia, komitet wyborczy, numer okręgu, województwo, wskaźnik
procentowy, liczba głosów)
PO
1. HÜBNER Danuta Maria, PO, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 14,51 % (311.018)
2. BUZEK Jerzy Karol, PO, 11, śląskie - 10,47% (393.117)
3. LEWANDOWSKI Janusz Antoni, PO, 1, pomorskie - 6,16 % (107.529)
4. SARYUSZ-WOLSKI Jacek Emil, PO, 6, łódzkie - 6,03 % (125.111)
5. PROTASIEWICZ Jacek, PO, 12, dolnośląskie i opolskie - 5,20 % (164.898)
6. ZWIEFKA Tadeusz Antoni, PO, 2, kujawsko-pomorskie - 5,02 % (82.794)
7. NITRAS Sławomir Witold, PO, 13, lubuskie i zachodniopomorskie - 4,95 % (107.413)
8. KACZMAREK Filip Andrzej, PO, 7, wielkopolskie - 4,77 % (127.963)
9. GRÄFIN VON THUN UND HOHENSTEIN Róża Maria, PO, 10, małopolskie i świętokrzyskie
- 4,24 % (153.966)
10. WAŁĘSA Jarosław Leszek, PO, 1, pomorskie - 4,24 % (73.968)
11. ŁUKACIJEWSKA Elżbieta Katarzyna, PO, 9, podkarpackie - 3,57 % (60.011)
12. LISEK Krzysztof, PO, 3, podlaskie i warmińsko-mazurskie - 3,17 % (66.685)
13. KOLARSKA - BOBIŃSKA Lena Barbara, PO, 8, lubelskie - 2,70 % (47.339)
14. JĘDRZEJEWSKA Sidonia Elżbieta, PO, 7, wielkopolskie - 2,42 % (64.944)
15. ZALEWSKI Paweł Ksawery, PO, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 2,40 % (51.529)
16. HIBNER Jolanta Emilia, PO, 5, mazowieckie bez Warszawy i powiatów przyległych
- 2,26 % (45.417)
17. JAZŁOWIECKA Danuta, PO, 12, dolnośląskie i opolskie - 1,97 % (62.329)
18. SKRZYDLEWSKA Joanna Katarzyna, PO, 6, łódzkie - 1,56 % (32.356)
19. SONIK Bogusław Andrzej, PO, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 1,44 % (52.329)
20. OLBRYCHT Jan Marian, PO, 11, śląskie - 1,26 % (47.470)
21. ZASADA Artur Jarosław, PO, 13, lubuskie i zachodniopomorskie - 1,19 % (25.875)
22. TRZASKOWSKI Rafał Kazimierz, PO, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 1,17
% (25.178)
23. BORYS Piotr, PO, 12, dolnośląskie i opolskie - 1,12 % (35.504)
24. HANDZLIK Małgorzata Maria, PO, 11, śląskie - 1,11 % (41.697)
25. MARCINKIEWICZ Bogdan Kazimierz, PO, 11, śląskie - 0,28 % (10.481)
PiS
1. ZIOBRO Zbigniew, PiS, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 9,29 % (335.933)
2. PORĘBA Tomasz Piotr, PiS, 9, podkarpackie - 5,09 % (85.475)
3. PIOTROWSKI Mirosław Mariusz, PiS, 8, lubelskie - 4,84 % (84.904)
4. KAMIŃSKI Michał Tomasz, PiS, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 4,14 % (88.791)
5. BIELAN Adam Jerzy, PiS, 5, mazowieckie bez Warszawy i powiatów przyległych
- 3,05 % (61.305)
6. MIGALSKI Marek Henryk, PiS, 11, śląskie - 3,01 % (112.881)
7. KURSKI Jacek Olgierd, PiS, 3, podlaskie i warmińsko-mazurskie - 2,99 % (62.929)
8. WOJCIECHOWSKI Janusz, PiS, 6, łódzkie - 2,72 % (56.292)
9. CYMAŃSKI Tadeusz, PiS, 1, pomorskie - 2,38 % (41.521)
10. LEGUTKO Ryszard Antoni, PiS, 12, dolnośląskie i opolskie - 2,04 % (64.743)
11. SZYMAŃSKI Konrad Krzysztof, PiS, 7, wielkopolskie - 1,99 % (53.364)
12. GRÓBARCZYK Marek Józef, PiS, 13, lubuskie i zachodniopomorskie - 1,91 %
(41.409)
13. CZARNECKI Richard Henry, PiS, 2, kujawsko-pomorskie - 1,64 % (27.106)
14. KOWAL Paweł Robert, PiS, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 0,51 % (18.614)
15. WŁOSOWICZ Jacek Władysław, PiS, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 0,15
% (5.610)
SLD-UP
1. ZEMKE Janusz Władysław, SLD-UP, 2, kujawsko-pomorskie - 4,23 % (69.776)
2. OLEJNICZAK Wojciech Michał, SLD-UP, 4, Warszawa i powiaty przyległe - 3,40
% (72.854)
3. LIBERADZKI Bogusław Marian, SLD-UP, 13, lubuskie i zachodniopomorskie - 3,21
% (69.909)
4. SIWIEC Marek Maciej, SLD-UP, 7, wielkopolskie - 2,42 % (64.976)
5. GERINGER DE OEDENBERG Lidia Joanna, SLD-UP, 12, dolnośląskie i opolskie -
2,07 % (65.693)
6. GIEREK Adam, SLD-UP, 11, śląskie - 1,84 % (69.014)
7. SENYSZYN Joanna, SLD-UP, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 1,20 % (43.661)
PSL
1. KALINOWSKI Jarosław, PSL, 5, mazowieckie bez Warszawy i powiatów przyległych
- 2,54 % (51.014)
2. GRZYB Andrzej Marian, PSL, 7, wielkopolskie - 1,06 % (28.546)
3. SIEKIERSKI Czesław Adam, PSL, 10, małopolskie i świętokrzyskie - 0,92 % (33
559)
PROCENTOWY WSKAŹNIK GŁOSÓW UZYSKANYCH PRZEZ POSZCZEGÓLNE PARTIE NA OGÓLNĄ
LICZBĘ UPRAWNIONYCH DO GŁOSOWANIA W CAŁYM KRAJU:
1. PLATFORMA OBYWATELSKA - 10,70 % (3.271.852)
2. PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ - 6,60 % (2.017.607)
3. SOJUSZ LEWICY DEMOKRATYCZNEJ - UNIA PRACY - 2,97 % (908.765)
4. POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE - 1,69 % (516.146)
5. POROZUMIENIE DLA PRZYSZŁOŚCI CENTROLEWICA (PD + SDPL + ZIELONI 2004) - 0,59
% (179.602)
6. PRAWICA RZECZYPOSPOLITEJ - 0,47 % (143.966)
7. SAMOOBRONA RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ - 0,35 % (107.185)
8. "LIBERTAS" - 0,27 % (83.754)
9. UNIA POLITYKI REALNEJ - 0,27 % (81.146)
10. POLSKA PARTIA PRACY - 0,17 % (51.872)
11. "NAPRZÓD POLSKO - PIAST" - 0,005 % (1.537)
12. POLSKA PARTIA SOCJALISTYCZNA - 0,004 % (1.331)
RAZEM: 24,01 %
|